Mówią, ze dzisiejszy świat nie sprzyja związkom, spełnianiu
marzeń ehhh czemu jeszcze nie sprzyja... i czego to ludzie nie
mówią...
Żyję już 30 ponad lat na tym świecie a dopiero
niedawno poznałam siebie. Wydaje się to Wam dziwne?... a ile razy
pytaliście siebie - "Czego ja tak naprawdę chcę?" - szczęścia? Jednak
czym jest dla Was to szczęście?... i tu zaczyna się problem z precyzyjną
odpowiedzią - Prawda ?
Pragniemy być szczęśliwi a nie potrafimy zdefiniować części składowych, które się nań piszą.
Ja
chyba sama chciałam poukładać siebie na siłę. Wmówić sobie, że mam mieć ułożone
zycie - praca stabilna (od - do), stabilny, poukładany i przykładny
związek, zero odchyleń od normy... Pomimo, że osiągnęłam swego czasu to
wszystko szczęśliwa nie byłam. Czułam sie jak jesienne drzewo, z którego
powolutku spada listek po listku i ostatecznie nie zostaje nic.
Przewartościowałam wszystko i pomimo, że jestem jeszcze na początku
ścieżki ku swoim planom i marzeniom wiem czego chcę... Pewne wydarzenia i osoby pozwoliły naświetlić mi wizję
:)
Doceniłam smak ekstremum i satysfakcji z
podejmowania wyzwań. Strach nie jest najlepszym doradcą. Ja stoczyłam z
nim wojnę nie jeden raz i póki co ma do mnie szacunek :)
To,
że marzyłam o lataniu to już nienowa historia. Chociaż samoloty bojowe,
myśliwce to niedoścignione marzenie to jednak pojawił się na mojej
drodze ktoś kto rozwinął przede mną swoja ogromną paralotniarską
pasję... Zaskoczyłam...Zrobienie kursu i wysokie loty - w planach... Lot w tandemie
tylko zaostrzyl moj apetyt...i póki co nie daje mi spać po nocach :)
Swego
czasu próbowałam innych sportów wodnych, lądowych. W ostatnie wakacje
zaliczyłam nawet kilka motocrossowych gleb :) - sprawdziłam - z tego nie płynie
pasja.
Tam z góry wszystko wygląda inaczej. Całe to codzienne
zabieganie, wyścig, problemy, sprawy do załatwienia zostaja gdzieś w
dole... a w umyśle rysuje sie nowa perspektywa. Taki stan świadomości
skupienia... później ciągle chcesz tam wrócić... Z pewnością jeszcze więcej mają do opowiedzenia na temat tego stanu Ci, którzy mają za sobą więcej paralotniowych doświadczeń.
Poznałam siebie, wiem czego chcę i nic tu nie trzeba poprawiać...
Znajomych
trzeba segregować jak odpady - inaczej zaśmiecą nasze
życie...Najważniejsze być z osobami, przy, których dobrze się czujemy. Być sobą bez wysiłku, trzymać ster, dzielić pasje. Ci którzy przy mnie są i zostaną bez wątpienia są tego warci :) Nie zastanawiam się zbyt długo - taka moja natura... dziś? Jutro? Pojutrze?? Teraz? Już? Zaraz? Dlaczego nie. Ja wierze, że świat sprzyja zakręconym pozytywnie duszyczkom :) To ja we własnej osobie, z ogromnym sercem dla bliskich, z sercem do pasji, z odrobiną wariacji i pikanterii do smaku - zamieszana z odpowiednią dawką poczucia humoru... Kto mnie naprawdę zna - ten wie ;-)