środa, 18 grudnia 2013

100 lat temu otwarta została epoka lotnictwa ...

http://wiadomosci.onet.pl/stulecie-lotu-braci-wright/lv062

Dokladnie 100 lat temu została otwarta 'epoka lotnictwa'. „17 grudnia ok. godziny 10.35, Orville Wright wzbił się w powietrze na samolocie i dokonał lotu na odległość około 37 metrów (120 stóp), trwającego 12 sekund. W czwartym locie tego dnia, Wilbur Wright przeleciał 279 metrów w 59 sekund...Sukces braci Wright wiązał się z: dogłębnym przeanalizowaniem aerodynamiki (zwł. powstawania siły nośnej), rozwiązaniem skutecznych metod sterowania, użyciem niezbyt ciężkiego i stabilnie pracującego silnika...”

To juz sto lat.. Pierwszy lot przyczynił sie do ogromnego zainteresowania przez media tematem latania. Stał sie najbardziej medialnym tematem na świecie. Przyczyniło sie to do ogromnego, szybkiego rozwoju lotnictwa ...



środa, 4 grudnia 2013

Chodząc po Olsztynie zastanawiam sie czemu Ci ludzie sie nigdzie nie spieszą.Jeżdząc samochodem czuje sie jakby ktos wcisnal klawisz spowalniajacy...Tak jak niespelna 2 lata temu, gdy przyjechalam do Warszawy, czulam sie jakby ktoś wlączyl szybkie przewijanie...

Szukając miejsca po Świecie - znalazłam je powracając do korzeni ...

środa, 6 listopada 2013

odpowiedni czas miejsce i złudzenie przyjaźni

Spotkałam dziś  wspaniałą osóbkę z ogromnym doświadczeniem życiowym,lotniczym. Pozytywny starszy Pan, którego syn i córka również podzielają paralotniową pasję :)
W życiu tak jest... jeśli naprawdę czegoś chcesz, jeśli skupiasz pozytywne myśli na tym czego pragniesz, tak z całego serca - to pewne okoliczności sprawiają, ze spotykasz odpowiednich ludzi przyciągasz sytuacje, wydarzenia....    Wspaniali ludzie ...  Dziś przypomniałam sobie też fakt, że na prawdziwą przyjaźń nie trzeba się silić - ta prawdziwa trwa bez wysiłku. Nieważne czy ktoś jest setki km stąd...prawdziwa przyjaźń trwa, zawsze służy radą i wsparciem... Jeśli na to wsparcie musisz się silić to to znaczy, że sie myliłeś... to było tylko twoje wyimaginowane złudzenie przyjaźni....
Dzisiejsze lekkie przygnębienie przegonili Ci wspaniali ludzie. Dlatego czuję tak ogromną wdzięczność. Na wspomnienie tego dnia idealna piosenka


czwartek, 31 października 2013

Podróż w przestrzeni i ta w głąb siebie....

Podróż -  "Jedni wyruszają z  ciekawości lub z potrzeby zmian, inni z nadmiaru codziennych wrażeń lub przeciwni - z ich braku. Niezależnie od przyczyn podróżowanie może się stać życiową pasją."

Chwytam w podróży ułamki sekund, chwile, szczegóły... Inaczej smakuje kawa wypita o świcie we włoskiej knajpce, inne emocje wzbudza zachód słońca podziwiany ze starego Portu Vell w Barcelonie. Ciągnące się po horyzont winiarnie,  miejscowa ludność - odmienność, różnorodność...
Drobiazgi zatrzymane w naszej pamięci wzbogacają życie. Pozdróż pozwala spojrzeć na życie z dystansu. Wystarczy wyjechać poza miasto czy wybrać się do pobliskiego miasteczka. Liczy sie chłonięcie  każdego dnia, poznawanie, bycie w drodze  oraz umiejętność zatrzymania się na chwile... przełamując tym samym własne ograniczenia i blokady.



"Bez ograniczeń. Historia najtwardszej kobiety na świecie" -z mieszanymi uczuciami przeczytałam historię Chrissie Wellington, czterokrotnej mistrzyni świata na dystansie Ironman. Jej perfekcja i wręcz chorobliwa chęć bycia najlepszą nieco przeraża. Niewiarygodna jest natomiast jej  nieugiętość. Ona prze do przodu. Daje przykład  tego jak walczyć i się nie poddać. Jak przełamać bariery i wszystko poukładać sobie w głowie tak żeby ani na chwile nie cofać sie w tył.
Słowa Chrissie, które najbardziej zapadły w mojej pamięcie:

"Ku mojemu zaskoczeniu po drodze niejednokrotnie przekonywałam się, że widziane z oddali granice i przeszkody znikają, jeśli spróbuje się je pokonać. Okazują się urojonymi barierami, zrodzonymi z naszych wewnętrznych przekonań. To największe odkrycie, jakiego kiedykolwiek dokonałam".


Druga pozycja obowiązkowa to film "Siła Spokoju" na podstawie książki Dana Millmana "Droga miłującego pokój wojownika"... Książka jest dla mnie przewodnikiem od wielu lat. Duchowa, magiczna, inspirująca...Po jej przeczytaniu nic już nie jest takie samo. Zmienia się nasze spojrzenie na świat, otaczających ludzi i samego siebie.  Zmienia się nasze życie.Wszystko jest możliwe! Wszystko zależy od nas...Dodam, że książka jest "zbeletryzowaną opowieścią o sportowej karierze autora i jego własnym życiu w tym okresie" Zarówno książkę jak i film gorąco polecam! 

Podróż w głąb siebie.. podróż w przestrzeni  - w tym tkwi kwintesencja życia ;-)






środa, 23 października 2013

Z pasją - we własnej osobie

   Mówią, ze dzisiejszy świat nie sprzyja związkom, spełnianiu marzeń ehhh czemu jeszcze nie sprzyja... i czego to ludzie nie mówią...
    Żyję już 30 ponad lat na tym świecie a dopiero niedawno poznałam siebie. Wydaje się to Wam dziwne?... a ile razy pytaliście siebie - "Czego ja tak naprawdę chcę?" - szczęścia? Jednak czym jest dla Was to szczęście?... i tu zaczyna się problem z precyzyjną odpowiedzią - Prawda ?
  Pragniemy być szczęśliwi a nie potrafimy zdefiniować części składowych, które się nań piszą.
Ja chyba sama chciałam  poukładać siebie na siłę. Wmówić sobie, że mam mieć ułożone zycie - praca stabilna (od - do), stabilny, poukładany i przykładny związek, zero odchyleń od normy... Pomimo, że osiągnęłam swego czasu to wszystko  szczęśliwa nie byłam. Czułam sie jak jesienne drzewo, z którego powolutku spada listek po listku i ostatecznie nie zostaje nic. Przewartościowałam wszystko i pomimo, że jestem jeszcze na początku ścieżki  ku swoim planom i marzeniom wiem czego chcę... Pewne wydarzenia i osoby pozwoliły naświetlić mi wizję :)

Doceniłam smak ekstremum i satysfakcji z podejmowania wyzwań. Strach nie jest najlepszym doradcą. Ja stoczyłam z nim wojnę nie  jeden raz i póki co ma do mnie szacunek :)

To, że marzyłam o lataniu to już nienowa historia. Chociaż samoloty bojowe, myśliwce to niedoścignione marzenie to  jednak pojawił się na mojej drodze ktoś kto rozwinął przede mną swoja ogromną paralotniarską pasję... Zaskoczyłam...Zrobienie kursu i wysokie loty - w planach... Lot w tandemie tylko zaostrzyl moj apetyt...i póki co nie daje mi spać po nocach :)

Swego czasu próbowałam innych sportów wodnych, lądowych. W ostatnie wakacje zaliczyłam nawet kilka motocrossowych gleb :) - sprawdziłam -  z tego nie płynie pasja.

Tam z góry wszystko wygląda inaczej. Całe to codzienne zabieganie, wyścig, problemy, sprawy do załatwienia zostaja gdzieś w dole... a w umyśle rysuje sie nowa perspektywa. Taki stan świadomości skupienia... później ciągle chcesz tam wrócić... Z pewnością jeszcze więcej mają do opowiedzenia na temat tego stanu Ci, którzy  mają za sobą więcej paralotniowych doświadczeń.

Poznałam siebie, wiem czego chcę i nic tu nie trzeba poprawiać...
Znajomych trzeba segregować jak odpady - inaczej zaśmiecą nasze życie...Najważniejsze być z osobami, przy, których dobrze się czujemy. Być sobą bez wysiłku, trzymać ster, dzielić pasje. Ci którzy przy mnie są i zostaną bez wątpienia są tego warci :) Nie zastanawiam się zbyt długo - taka moja natura... dziś? Jutro? Pojutrze?? Teraz? Już? Zaraz? Dlaczego nie. Ja wierze, że świat sprzyja zakręconym pozytywnie duszyczkom :) To ja we własnej osobie, z ogromnym sercem dla bliskich, z sercem do pasji, z odrobiną wariacji i pikanterii do smaku - zamieszana z odpowiednią dawką  poczucia humoru... Kto mnie naprawdę zna - ten wie ;-)

 

wtorek, 9 lipca 2013

Planowanie i Improwizacja

Nie wiem czy to tempo tego miasta sprawia, że dzień jest stanowczo za krótki... Pochodzę z Mazur gdzie czas płynie zdecydowanie wolniej. Nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy się nudzą. Życie jest na tyle ekscytujące aby wciąż móc robić więcej.  Lubię wiedzieć czego chcę. Często zastanawiam się jak coś ulepszyć, aby to osiągnąć. Jest wiele czynników, które hamują niektórych ludzi przed osiągnięciem celu. Ważne aby samemu być dla siebie swoim własnym  psychologiem i motywatorem.  Problemy zamieniać w ekscytujące zadania. Ryzyko doskonale doprawia smaczek naszego życia. Sprawy trudne uważam za fascynujące przygody. Ważne aby z góry widzieć efekty podejmując się zadań. Moim utrapieniem  jest stagnacja i powtarzające się zadania. Kocham ruch i zmiany...a nawet przy z góry zaplanowanym dniu przyda się umiejętność twórczej improwizacji :)
I tu pies pogrzebany.... Systematyczność, planowanie, realizacja - to nad tym pracuję. Jeśli wypracuję ten system,  będę wygrana - sama dla siebie :)

Moja złota zasada: „Ludzie, którzy ciągle odkładają na jutro zrobienie tego, na czym im naprawdę zależy, stają się niewolnikami własnego rozczarowania i rozgoryczenia”.

Regularnie atakuję biodra, uda i pośladki 3 razy w tygodniu. Poniedziałek jest dniem tanecznym - Reggaeton, który KOCHAM! Swoja droga daje niezły wycisk. Jak ktoś myśli, ze to tylko delikatne machanie pupą i klatka piersiową to się gruuubo  myli :)
Dodatkowo 4 razy w tygodniu bieganie i pompki w domu:)

Poza tym czeka mnie bardzo aktywny czas w pracy... ale kocham ten stan gdy mam czas dopięty na ostatni guzik no i oczywiście czas relaksu najlepiej z drugą połówką... we dwoje relaks ma moc 200% ;) 

 

niedziela, 30 czerwca 2013

Gdy cios podcina nam skrzydła ...

Nie jest łatwo gdy starasz się z całych sił, z przeogromną wiarą w to, co sie dzieje ...w to co robisz... i pewnego dnia dostajesz cios. Uczucie gdy coś Ci podcina skrzydła...Cios taki, ze jedyne co możesz zrobić to spiąć przysłowiowe poślady i iść dalej...bo tak po prostu trzeba... bo w życiu zwyczajnie nie można się poddać .... trwać, działać - chociaż wszystko tłamsi od środka ...w końcu przyjdzie ten dzień gdy wszystko się odmienia. To co najbardziej mi pomaga w takich chwilach to aktywność...a ostatnio odkryłam kilka ekstremalnych sportów o czym niedługo pewnie kilka osób usłyszy:) To jest walka z samym sobą. Nie ma czasu na głupie rozmyślanie i patrzenie wstecz...Wszystko weryfikuje czas...W pewnych chwilach jedyne co możesz zrobić to wziąć głęboki oddech i mieć nadzieję, że wszystko jakoś się ułoży...