środa, 23 października 2013

Z pasją - we własnej osobie

   Mówią, ze dzisiejszy świat nie sprzyja związkom, spełnianiu marzeń ehhh czemu jeszcze nie sprzyja... i czego to ludzie nie mówią...
    Żyję już 30 ponad lat na tym świecie a dopiero niedawno poznałam siebie. Wydaje się to Wam dziwne?... a ile razy pytaliście siebie - "Czego ja tak naprawdę chcę?" - szczęścia? Jednak czym jest dla Was to szczęście?... i tu zaczyna się problem z precyzyjną odpowiedzią - Prawda ?
  Pragniemy być szczęśliwi a nie potrafimy zdefiniować części składowych, które się nań piszą.
Ja chyba sama chciałam  poukładać siebie na siłę. Wmówić sobie, że mam mieć ułożone zycie - praca stabilna (od - do), stabilny, poukładany i przykładny związek, zero odchyleń od normy... Pomimo, że osiągnęłam swego czasu to wszystko  szczęśliwa nie byłam. Czułam sie jak jesienne drzewo, z którego powolutku spada listek po listku i ostatecznie nie zostaje nic. Przewartościowałam wszystko i pomimo, że jestem jeszcze na początku ścieżki  ku swoim planom i marzeniom wiem czego chcę... Pewne wydarzenia i osoby pozwoliły naświetlić mi wizję :)

Doceniłam smak ekstremum i satysfakcji z podejmowania wyzwań. Strach nie jest najlepszym doradcą. Ja stoczyłam z nim wojnę nie  jeden raz i póki co ma do mnie szacunek :)

To, że marzyłam o lataniu to już nienowa historia. Chociaż samoloty bojowe, myśliwce to niedoścignione marzenie to  jednak pojawił się na mojej drodze ktoś kto rozwinął przede mną swoja ogromną paralotniarską pasję... Zaskoczyłam...Zrobienie kursu i wysokie loty - w planach... Lot w tandemie tylko zaostrzyl moj apetyt...i póki co nie daje mi spać po nocach :)

Swego czasu próbowałam innych sportów wodnych, lądowych. W ostatnie wakacje zaliczyłam nawet kilka motocrossowych gleb :) - sprawdziłam -  z tego nie płynie pasja.

Tam z góry wszystko wygląda inaczej. Całe to codzienne zabieganie, wyścig, problemy, sprawy do załatwienia zostaja gdzieś w dole... a w umyśle rysuje sie nowa perspektywa. Taki stan świadomości skupienia... później ciągle chcesz tam wrócić... Z pewnością jeszcze więcej mają do opowiedzenia na temat tego stanu Ci, którzy  mają za sobą więcej paralotniowych doświadczeń.

Poznałam siebie, wiem czego chcę i nic tu nie trzeba poprawiać...
Znajomych trzeba segregować jak odpady - inaczej zaśmiecą nasze życie...Najważniejsze być z osobami, przy, których dobrze się czujemy. Być sobą bez wysiłku, trzymać ster, dzielić pasje. Ci którzy przy mnie są i zostaną bez wątpienia są tego warci :) Nie zastanawiam się zbyt długo - taka moja natura... dziś? Jutro? Pojutrze?? Teraz? Już? Zaraz? Dlaczego nie. Ja wierze, że świat sprzyja zakręconym pozytywnie duszyczkom :) To ja we własnej osobie, z ogromnym sercem dla bliskich, z sercem do pasji, z odrobiną wariacji i pikanterii do smaku - zamieszana z odpowiednią dawką  poczucia humoru... Kto mnie naprawdę zna - ten wie ;-)

 

6 komentarzy:

  1. Rzeknę Ci zacna niewiasto - co racja to prawda ;) Życie jest krótkie, szczęście ulotne, dobrze jest marzyć i biec za swoimi marzeniami.
    Pozdrawiam
    JK

    OdpowiedzUsuń
  2. rzecz w tym sposobie - by była stabilność, ale nie było nudy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Monia, trzymam kciuki za Twoje nowe hobby. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Madzia ;) Odezwij się co tam u Ciebie. Na skejpie musimy pogadac ;-)

      Usuń